Taylor Swift and Wall Street.

Autor: Krzysztof Marczak

 

Na lotnisku spotykam znajomego. Mówi mi, że w samolocie do Dublina byli młodzi ludzie, którzy lecieli tam na koncert Taylor Swift. Różnice w cenie biletów były na tyle duże, że opłaciło się przelecieć z Nowego Jorku do Dublina i z powrotem. Mając na uwadze fakt, że bilety te na rynku wtórnym potrafią osiągać ceny rzędu 11 tysięcy dolarów łatwo zrozumieć ten manewr, nie wspominając już o okazji odwiedzin w stolicy Irlandii.

 

Fenomen Taylor

Kim jest Taylor Swift nietrudno się dowiedzieć z sieci. Ale co ma wspólnego z Wall Street, to już nie jest takie proste. Pomimo to, że związki jej rodziców z rynkiem kapitałowym są znane (ojciec był maklerem w Merrill Lynch, a mama była dyrektorem zarządzającym funduszu) chodzi to o coś zupełnie innego.

Kariera Taylor to książkowy przykład instrukcji o tym, jak się buduje trendy i jakiej władzy, w wyniku tego procesu można dosięgnąć.

Ogromna popularność Taylor powoduje, że posiada ona obecnie władzę porównywalną z władzą czołowych partii politycznych w USA i nie przypadkiem mówi się o jej możliwym wpływie na nadchodzące wybory.

 

Taylor Swift, a reszta świata

Co jest takiego w osobie i muzyce Swift, że duża część świata za nią szaleje? Pop to wielki rynek, pełny zdolnych i atrakcyjnych wykonawców, a sam gatunek muzyki nie wymaga wirtuozerii. A jednak jest kilka różnic, które wyróżniają Taylor spośród innych.

Po pierwsze – Pracowała na to od dzieciństwa. Pierwszy kontrakt podpisała w wieku 15 lat, ale wcześniej próbowała już w wieku lat 11. W wieku lat 29 ma na swoim koncie już 13 lat kariery.

Po drugie – Jest autorką lub współautorką wykonywanych przez siebie piosenek. Dla gatunku country, z którego się wywodzi to normalne, ale w muzyce pop już niekoniecznie. Bez względu na to, czy ktoś je lubi, czy nie, jej utwory są autentyczne. Jeżeli dodać do tego, że gra na wielu instrumentach to widać wyraźnie, że nie jest to tuzinkowa osobowość sceniczna.

Po trzecie – weszła do grona miliarderów w 2023 roku. Pracowała nad tym długo, ale stało się. Niewielu artystów miało okazję wejść do tego klubu, zwłaszcza w tak młodym wieku.

Po czwarte – Taylor jest znana również ze swoich gestów charytatywnych, zarówno tych wspomagających akcje oficjalne, jak również szeregu indywidualnych, skierowanych do swoich fanów, łącznie z zapraszaniem ich do swoich domów, spotykaniem ich prywatnie itp. To chyba nie wymaga komentarza.

Kiedy popatrzymy na fenomen Taylor od naszej, „analitycznej” strony to łatwo zrozumieć jak działa „Taylor Swift trend”, czyli globalna moda, którą obserwujemy. Młodzi ludzie kupują nie tylko bilety na jej koncert, ale również „kupują” jej styl bycia, jednocześnie mając poczucie, że w ten sposób wydane pieniądze nie idą jedynie na rozrywkę, ale jednocześnie poprawiają trochę świat, w jakim żyjemy.

Ktokolwiek zna mechanikę i strukturę masowych zachowań bez trudu zauważy, że te pozornie nieduże różnice tworzą zupełnie inny, świeży profil i od strony marketingowej jest to genialna strategia.

Właściwie nic nowego, ale…  Podobnie działają trendy na Wall Street. Na pewnym etapie nabierają tempa i wielu ludzi nie mających nawet przygotowania ani wiedzy chcą być „częścią tej fali”, dlatego kupują, nie patrząc na cenę. W tym miejscu, jednak podobieństwa się kończą, bo bilet na koncert traci wartość, z chwilą wejścia na koncert. Mimo wszystko trend wciąż trwa i bilety na następne koncerty mogą osiągnąć jeszcze wyższe ceny.

 

Chwila refleksji

Jakkolwiek staram się unikać wątków osobistych w publikowanych tu esejach, w tym wypadku się nie da. Jako były rockman i jazz-rockman nie jestem pod wrażeniem muzyki Taylor Swift, wręcz jest to świat, który zupełnie mnie interesuje. Koncerty, na które chodzę do nowojorskich klubów na Greenwich Village zazwyczaj przyciągają 30-50 osób, czasem mniej, czasem więcej, a nikt ze znanych mi tam muzyków prawdopodobnie nigdy nie będzie miał szansy wejścia do klubu miliarderów, przynajmniej od strony muzycznej. A jednak w niczym mi to nie przeszkadza, nawet jestem zadowolony, że te dwa światy żyją z daleka od siebie. Jednak jako analityk dostrzegam geniusz i konsekwencję w budowie kariery Taylor Swift i stąd podziwiam samą artystkę, jak i ludzi, którzy jej w tej karierze pomogli. Czy to jest takie dziwne? Tak i nie. Dziwne jest na naszym krajowym podwórku, gdzie spora grupa pseudo-specjalistów próbuje niestrudzenie „obrzydzić” innym ten, czy inny rynek kapitałowy, czy produkt, aby ten, w który oni „uwierzyli” wyglądał lepiej, niż wygląda. Czy to jest podejście analityczne? Oczywiście, że nie. To jest tworzenie własnych mini-religii na temat i chorobliwe przekonywanie innych do niej. Byłoby śmieszne, gdyby nie było chore.

 

Zazdrość vs. Zawiść

O ile zazdrość kontrolowana może być czynnikiem motywującym, o tyle chroniczną zawiść rozpatruje się w kategoriach chorobowych. Jeden z naszych literatów powiada, że „Polacy umierają przedwcześnie z powodu złego powietrza i zawiści wobec innych”. Wiadomym jest, że generalizowanie w takim wypadku to nie hipoteza, tylko obserwacja, ale jakiś zalążek prawdy pewnie, w tym jest. Jeden z pseudointelektualistów, który nagle się o Taylor dowiedział, chociaż duża część świata śledzi jej karierę od lat, próbował ją porównywać do… Zenka Martyniuka. Czy to ma jakieś znaczenie? Owszem ma, dla samego zdrowia tego „pseudo mędrca”, jak również dla jego otoczenia, zwłaszcza tego młodszego. Przekazywanie toksycznych zachowań następnym pokoleniom jest równie szkodliwe, jak pozostawianie im zrujnowanej gospodarki, czego byliśmy wielokrotnie świadkami w jeszcze niedawnej historii.

 

Trendologia Taylor vs. NYSE

„Trendologia”, czyli nauka o trendach to termin stworzony przeze mnie, który staramy się spopularyzować od wielu lat. Zatem, patrząc „trendologicznie” nie sposób, nie dostrzec podobieństw pomiędzy fenomenem Taylor Swift a trendami giełdowymi. I podobnie jak w przypadku reguł rynkowych tak i tutaj zasada „nie walcz z trendem” ma jak najbardziej zastosowanie, bez względu na to, czy lubisz muzykę Swift, czy też nie.

Taylor Swift to również globalna marka, rzetelnie zbudowana od podstaw i profesjonalnie zarządzana. Dlatego okazywanie tutaj irracjonalnej niechęci niewiele się różni od absurdalnej wiary w upadek Wall Street po to, aby polska giełda mogła stać się liderem.

Zarówno kariera Swift jak i parkiet Wall Street były solidnie budowane przez całe lata i nie jest przypadkiem, że są globalnymi liderami. Jeżeli ktoś nie potrafi tego zaakceptować, to ma problem. Zarówno mentalny, jak i zdrowotny.

Okazywanie niekontrolowanej zawiści zgubiło już wielu ludzi, dlatego jeżeli ciężko jest komuś nad tym uczuciem panować, warto przynajmniej się o to starać, bez względu na to kim się jest i co się robi. Są jednak dziedziny, w których ta kontrola jest szczególnie ważna. Należą do nich wszystkie zawody wymagające wysokich kwalifikacji, takie jak lekarz, prawnik a także analityk finansowy. Jeżeli wykonujesz któryś z nich, ale wciąż nie możesz wyzwolić się z nawyku złorzeczenia innym to najlepsze, co możesz zrobić, to zmienić zawód, zanim narobisz dalszej szkody swojemu otoczeniu i swojemu zdrowiu.

Zostaw komentarz