Czy to już bessa

Czy to już bessa?

Krzysztof Marczak

 

Zapewne większość początkujących inwestorów, jak również wielu instytucjonalnych z pewnym doświadczeniem wie, co to jest bessa. Skąd ta różnica? Bo Ci pierwsi szybko przekonają się, ile jest warta ich wiedza przy pierwszej większej korekcie rynku, ale Ci drudzy mogą przeżyć na swoich stanowiskach nawet kilka dużych zakrętów giełdowych, zanim nabiorą do swej wiedzy dystansu. Testowanie własnych wierzeń na własnym kapitale jest dużo bardziej bolesne i o wiele szybciej prowadzi do konkretnych wniosków, ponieważ nie ma innego wyjścia. Dlatego większość żółtodziobów nie jest w stanie przetrzymać takiej próby, bo do tego potrzebna jest siła psychiczna, którą buduje się latami.

Po tym krótkim wstępie wypada zapytać, czy to już bessa? I tu jest przysłowiowy pies pogrzebany, bo tak naprawdę nikt nie wie, co to jest ta bessa.

 

Kiedy zaczyna się bessa?

Zajrzyjmy do Inwestopedii i okazuje się, że bessa pojawiła się po raz pierwszy od jedenastu lat – 11 marca 2020 (co za precyzja!!!). Tyle że niedługo później zmieniła zdanie i w sierpniu tego samego roku indeksy biły już nowe rekordy. Jeżeli nawet była to bessa, to nie dość, że krótka to w dodatku wredna. Szukajmy dalej i znajdziemy całą bibliotekę teorii odwrócenia rynku, których najważniejszą wspólną cechą jest to, że świetnie tłumaczą bessę, kiedy już nastąpi (a nawet wtedy nie jest to takie proste, jak pokazuje przykład z Inwestopedii), albo kiedy już się zakończy (i tu dostępne analizy i modele robią naprawdę wrażenie).

W tym miejscu warto po raz kolejny przypomnieć, że nasza wiedza o masowych zachowaniach na giełdzie, jak również masowych zachowaniach społecznych, nie jest nauką ścisłą. A ze wszystkich wszelakich scenariuszy rynkowych początki dużych korekt, jak również rynków niedźwiedzia są jednymi z najmniej powtarzalnych i niemal za każdym razem rysują inny obraz od poprzedniego. Dlatego klasyczny podział „10% spadku to korekta, 20% to bessa” mógł być skuteczny 20 lat temu, ale nie musi nam pomóc jutro.

 

Media i giełdowi wizjonerzy

Media giełdowe, które specjalizują się w promowaniu „nieomylnych” wizjonerów zawsze znajdą prognostyka, który „przewidział” tę czy inną bessę. To jest proste. Mierzymy giełdę za pomocą statystyki, a ta jest nieubłagana. Jeżeli wielu strzelców będzie celować z dużej odległości w dziurkę od klucza, jest kwestią czasu, aż któryś trafi. To, że media ogłoszą go „super strzelcem”, nie oznacza bynajmniej, że ponownie wceluje. Dokładnie odwrotnie. Jego następne pudło jest łatwiejsze do przewidzenia niż pogoda na jutro. Zapytacie – a skąd biorą się Ci, co próbują? Wystarczy zapytać siebie samego – „Czy chciałbym być, tym który przewidział krach lub bessę?”. Słodkie emocje, które potem napłyną, wytłumaczą wszystko. Nie jesteśmy jedynymi, którzy to czują. Na tym właśnie polega emocjonalna strona wielkich giełd.

Tyle wprowadzenia i dość. Co zatem robić? Czy nie mamy żadnych szans w konfrontacji z demonami z Wall Street i wszystkim innymi, którzy mogą zabrać nam nasze pieniądze?

 

Goodwin drogowskazem dla inwestorów

W tym miejscu zazwyczaj pojawia się lista rad, które należy stosować, aby tego ryzyka uniknąć. Ale Goodwin nie jest projektem, który obiecuje, że szybko da się tutaj zarobić, tylko przygotować inwestora na wszelkie możliwe pokusy i lęki, których zawsze będzie doświadczał na rynku. Dlatego zamiast „genialnych rad” marketingowych będzie tylko krótka lekcja, która ma być drogowskazem dla tych, których aktywa zawsze będą rosły. Jeżeli to jest za trudne lub zbyt niewygodne uszanujemy Twoją decyzję. Jak do tej pory nie trafił się ani jeden (podkreślam „ani jeden”) inwestor, który w tym momencie trzasnął drzwiami i po latach udowodnił, że nie mamy racji. Zawsze możesz być tym pierwszym wyjątkiem.

Dlatego zamiast listy porad będzie tylko jedna, ale za to konkretna. Brzmi ona: Nie próbuj odgadywać, co zrobi giełda. Jeżeli w tym momencie każdy myśli, że to nic nowego to wypada się zgodzić, ale już interpretacja tej zasady dla własnego portfela jest rzadko stosowana przez większość inwestorów giełdowych, dlatego spróbujemy sobie to wytłumaczyć.

Nie zgaduj, oznacza, że w każdym momencie musisz być przygotowany zarówno na bessę, jak i korektę. To jest część rynku i czym szybciej to zaakceptujesz, to lepiej dla Ciebie i Twoich pieniędzy. No dobrze, ale co zrobić, kiedy wartość portfela maleje? Jeżeli Twój portfel jest zbudowany solidnie i profesjonalnie to brutalna odpowiedź brzmi: nic. Nawet jeżeli uda Ci się uciec w dobrym momencie to najpewniej przegapisz moment, w którym rynek zacznie ponownie rosnąć. Tylko profesjonaliści wiedzą, o co tutaj chodzi. Punkty odwrócenia po długiej wyprzedaży są zazwyczaj gwałtowne i wzrosty, które przy „spokojnym” rynku czasem zajmują miesiące, w takich warunkach są osiągane w ciągu minut lub godzin. Dlatego prawidłowa interpretacja zasady „nie zgaduj” oznacza w takiej sytuacji „nie dotykaj”.

 

Zarządzanie portfelem, a psychologia

No dobrze, ale co zrobić, jeżeli Twoje aktywa są ulokowane w inwestycje, które miały być lekarstwem na spadki Wall Street, a okazało się odwrotnie? To równie proste, chociaż często bolesne. Przyjmij zatem prostą prawdę, że na giełdzie zawsze jesteś sam, jak również to, że miliony ludzi potrafią zarabiać w czasie hossy, ale tylko niewielki procent profesjonalistów potrafi skutecznie bronić portfela w takich warunkach. Dlatego w tym drugim przypadku zastosuj tę samą zasadę. Nie zgaduj. Nie próbuj wymyślać, co zrobić z tymi stratami. Nawet jeżeli będziesz miał czasem szczęście, to na długą metę nie wytrzymasz napięcia. Ludzie, którzy w takich warunkach potrafią podejmować racjonalne decyzje, uczą się tego rzemiosła całe lata, i żadne książki, programy czy strony internetowe nie są w stanie tego procesu znacznie przyśpieszyć. Dlatego sprzedaj to, co masz albo zamknij swoje pozycje teraz, zaraz. Potem zostaw wszystko na jakiś czas i zaczekaj, aż Twój umysł odpocznie. Dopiero wtedy wróć do tematu i zastanów się, jaki błąd zrobiłeś. To może być Twoja najważniejsza lekcja i przełomowe doświadczenie w Twojej karierze inwestora. Nie zmarnuj jej. A kiedy już wyciągniesz właściwe wnioski, to trzymaj się tego, czego się nauczyłeś. Zawsze i wszędzie. I nie próbuj tego zmieniać, nie próbuj zgadywać ponownie. Tylko tyle? Przecież to takie proste, prawda?

To, że coś jest proste, nie oznacza wcale, że jest łatwe do wykonania. Większość ludzi nie potrafi albo nie ma wystarczającej odporności psychicznej, żeby trzymać się prostych, ale skutecznych zasad giełdowych. Dlatego wybór każdego inwestora jest prosty: albo znajdź profesjonalną opiekę dla swojego portfela, albo nastaw się na długie lata kształtowania swojej psychiki dla świata giełdowego. Innej drogi nie ma, a wszelkie skróty mogą być bolesnym powrotem na punkt startowy.

 

Zostaw komentarz