Americana 2024.

Autor: Krzysztof Marczak

 

Praca analityka zarządzającego kapitałem ma, jak każdy inny zawód ma swoje blaski i cienie. Są też takie momenty, w których musimy zabierać głos, czy tego chcemy, czy też nie, i to bynajmniej nie z powodu dobra kapitału, którym obracamy, ale z powodu dobra naszych inwestorów, narażonych w pewnych okresach na zalew informacji oraz dezinformacji. Wybory prezydenckie roku 2024 to właśnie jedna z tych sytuacji, gdzie pomimo całego zgiełku medialnego zabieramy głos, chociaż nie oczekujemy, aby nasza opinia zyskała rozgłos publiczny. Dlaczego tak jest, wytłumaczymy poniżej.

 

Historycznie

Pomimo że wybory prezydenckie roku 2024 zapewne przejdą do historii, nie oznacza to bynajmniej że ich wynik zmieni natychmiastowo tor rozwoju gospodarki. Przytoczone poniżej zestawienie pokazuje, że sam rezultat wyborów nie przynosi nagłych dramatycznych efektów gospodarczych, chociaż z badania Morgan Stanley (US Policy Pulse, 2024) wynika, że prezydentura Demokratów przynosi zazwyczaj lepsze efekty w perspektywie długoterminowej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cykle ekonomiczne to cykle wieloletnie, stąd zdarza się często, że pozytywne decyzje gospodarcze jednej administracji zostają zaliczone w poczet sukcesów następującej i odwrotnie.

Co innego rynek kapitałowy. Ten zawsze wyprzedza rzeczywistość i stara się lepiej lub gorzej do niej dostosować. W czasie pamiętnego wyścigu wyborczego Clinton-Trump cytowano publicznie list podpisany przez 300 ekonomistów, przestrzegający przed potencjalnym ryzykiem gospodarczym w przypadku prezydentury Trumpa. Rynek zareagował dokładnie odwrotnie. Tym razem dużo się mówi o wzrostach napędzanych oczekiwaniami wygranej Trumpa, kandydata Republikanów. Mało kto rozumie, że racjonalne wytłumaczenia trendów giełdowych niekoniecznie muszą być słuszne, bo giełda czasem podąża za logiką, a czasem za żywiołowymi reakcjami mas, które niekoniecznie muszą ze zdrowym rozsądkiem być powiązane.

 

Inwestor w czasie wyborów

Tu odwołamy się do naszych poprzednich komentarzy z czasów, kiedy temat wojny na Ukrainie był głównym straszakiem dla inwestorów, po czym nastąpił wysyp przeróżnych prognoz wieńczących krach i bessę. Zalecaliśmy wtedy spokój i dystans do ogólnej wrzawy medialnej. Nasze obecne stanowisko jest dokładnie takie samo, jak w poprzednich przypadkach.

Długoterminowy sukces finansowy opiera się na konsekwencji i długofalowym działaniu i tylko takie podejście zostało potwierdzone jako skuteczne. Co więcej, – nigdy nie było w historii ani analityka, ani prognostyka, ani jakiegokolwiek funduszu, który starając się przewidzieć wynik wyborów odniósł, jakikolwiek sukces finansowy.

Historia natomiast pełna jest nazwisk ludzi, którym czasem się udało, ale nigdy nie trwało to długo i nikt obecnie ich już nie pamięta. Ci, którzy postępują dokładnie odwrotnie są liderami sektora inwestycji i mają w swojej historii zbudowane udokumentowane fortuny. Warren Buffett po ataku 11 września oświadczył publicznie, że pozbywanie się inwestycji z tego powodu jest zachowaniem niespełna rozumu. Takie przykłady można mnożyć.

 

Nasz faworyt w wyborach

Po tym całym wywodzie zapewne znajdą się chętni do przesłuchania analizy, który kandydat jest dla nas „lepszy”. I tu czas na rozczarowanie.

Profesjonalna analiza to nie loteria. Od strony inwestycyjnej żaden kandydat nie jest ani lepszy, ani gorszy. Jeżeli mamy swoje zdanie od strony etycznej lub moralnej, to nie wolno nam pomylić jednego z drugim.

Chcę przypomnieć raz jeszcze, że wynik wyborów nie jest w stanie ani wywołać trendu giełdowego, ani go zatrzymać. Może jedynie go tymczasowo przyśpieszyć lub spowolnić. Kto wciąż nie potrafi tego zrozumieć ma wciąż duże zaległości w nauce rozumienia giełdy i jakiekolwiek żonglowanie prognozami, modelami i komentarzami nie są w stanie tego zmienić.

 

Wyniki…

Naszych prognoz, czyli absolutna rzadkość w polskiej sieci finansowej. Łatwo sprawdzić, że kiedy na przekór krajowym zaklinaczom katastrof i krachów publikowaliśmy nawoływania do spokoju i prowadzenia inwestycji na Wall Street w stylu „business as usual” https://goodwin.com.pl/blog/inwestowanie-w-czasie-wojny/ w kwietniu 2022, nowojorska giełda od tego czasu zyskała przyrost o ponad 50% wartości. Kiedy z kolei poddawaliśmy krytyce kolejny zgiełk „czarnowidzów” w polskim Internecie w „Czy to już bessa” https://goodwin.com.pl/blog/czy-to-juz-bessa/ indeksy Wall Street znajdowały się dokładnie na najniższym poziomie wieloletnim, po czym nastąpił wzrost trwający do tej pory. Jeżeli ktoś zada sobie trud odnalezienia postów z tamtych czasów przekona się bez trudu, że byliśmy jedynymi na polskim firmamencie finansowym, którzy mogą się obecnie pochwalić trafnością obu prognoz.

Americana 2024, czyli obecne wybory prezydenckie nie stanowi tu wyjątku i bez względu na to, jaki szum medialny by im nie towarzyszył, nie zmienia to w żadnym stopniu ani naszej strategii Goodwin ani naszego podejścia do świata inwestycji. Pozostaje teraz czekać po raz kolejny.

 

Zostaw komentarz