Autor: Krzysztof Marczak
Lokowanie kapitału w czasie wojny? Czy to ma sens? Podczas, gdy prawie wszyscy starają się gromadzić środki i oszczędności-brać sobie na głowę ryzyko? Zanim odpowiemy na to pytanie, spróbujmy zastanowić się nad tym, kiedy jest najlepszy czas na inwestycje. Pomimo najprzeróżniejszych porad i pomysłów, którymi wypełnione są poradniki, internet i wypowiedzi medialnych „opowiadaczy” rynkowych, nie istnieje żaden przepis, który jest bardziej skuteczny od innych. To ludzki lęk przed ryzykiem zawsze znajdzie jakieś wytłumaczenie na „dlaczego nie teraz”, a z drugiej strony apetyt na zysk zawsze znajdzie drogę, żeby uwierzyć w imperatyw „teraz albo nigdy”. Jaki wniosek? Dość prosty. Żaden moment nie jest ani zły, ani dobry.
Siła rosnącego kapitału polega na konsekwencji, a nie na emocjonalnych grach samemu ze sobą. Pracujemy my i pracuje nasz kapitał. To właśnie kombinacja tych dwóch czynników zbuduje nasz sukces finansowy, a nie przymierzanie świata do naszych upodobań, czy niepokojów. Tyle w przedmiocie zasad. A czego nas uczy historia?
Okres II wojny światowej na giełdzie
II wojna światowa zajmuje w historii globalnej ważne miejsce, a w polskiej historii jest punktem szczególnym. Jednak ten tragiczny okres, nieporównywalny z obecnym konfliktem na Ukrainie przyniósł giełdzie amerykańskiej ponad 50-procentowy wzrost. Wszyscy wiemy, że wojna dla Ameryki nie była jedynie pasmem sukcesów i obfitowała w wiele dramatycznych momentów. Jaki był zatem efekt ataku na Pearl Harbor? I tu zaskoczenie. Bo po tak katastrofalnym nalocie spadek na Wall Street wyniósł niecałe 3%. Na tym nie koniec. Miesiąc po ataku strata została odrobiona i indeksy poszybowały ponownie w górę.
W Polsce wciąż unosi się nad nami wizja tragicznej historii i wojna zazwyczaj brzmi jak koniec gospodarki. Kraje rozwinięte toczą jednak wojny inaczej już od dawna, a konflikty zbrojne rzadko osłabiają wzrost ekonomiczny. Jak dalece odmiennie ten związek wygląda z dalszej perspektywy, niech świadczy fakt, że indeks DOW Jones odnotował 10% wzrost następnego dnia po napaści Niemiec na Polskę w 1939 roku. Może to budzić w nas sprzeciw moralny, ale taka właśnie jest giełda i jej psychologia masowa. Rynek kapitałowy, tylko chwilowo reaguje emocjonalnie na nowe wiadomości. Najważniejszy jest zawsze przyszły efekt. Giełda zawsze patrzy dalej, niż jej najbardziej zaangażowani uczestnicy.

Skoro o przyszłości mowa, to warto przypomnieć, jak zachował się rynek po wojnie. Od kwietnia 1942 roku, kiedy to psychologia powszechnej mobilizacji najmocniej odbiła się na wartościach akcji, Wall Street rozpoczęła niepowtarzalny trend, który trwał przez 25 lat. Trend ten trwał do roku 1965, a indeks DOW Jones wzrósł dziesięciokrotnie. Ktokolwiek chciał ten wyjątkowo tragiczny okres „przeczekać”, stracił jedną z najlepszych okazji w życiu.
Natura ludzka, a statystyka
Jeśli fakty mówią same za siebie, skąd biorą się tak silne przeciwne emocje? Ponieważ natura ludzka często jest w niezgodzie ze statystyką. Boimy się katastrof lotniczych bardziej niż podróży samochodem, chociaż szansa na wypadek samochodowy jest wielokrotnie wyższa. Uwielbiamy przekazywać sobie historie ludzi żyjących niezdrowo i dożywających sędziwego wieku, chociaż powtarzanie takich opowieści nie ma żadnego sensu medycznego i szkodzi nam samym. Najbardziej ekscytujemy się po wygranej serii w kasynie, chociaż właśnie wtedy najczęściej zaczniemy przegrywać. Biegniemy do punktu Lotto, w którym padł właśnie milion, chociaż ten właśnie punkt ma najmniejszą szansę na następną dużą wygraną. Podobne przykłady można mnożyć w nieskończoność. Wojny w naszej części świata pojawiają się coraz rzadziej, stąd obecny konflikt jest odbierany z przesadnym lękiem, a przecież w ostatecznym rozrachunku więcej ludzi może zginąć w Polsce z powodu świadomej odmowy szczepienia na COVID, niż z powodu inwazji rosyjskiej na Ukrainie.
Podstawa sukcesu na rynku kapitałowym
Sukces na rynku kapitałowym składa się z wielu dobrych decyzji podejmowanych całymi latami. Najgorsze wyniki zazwyczaj osiągają ci, którzy próbują zawierzyć własnej intuicji i próbują zgadywać, co się stanie w przyszłości. Jednocześnie skuteczne inwestowanie nie ma nic wspólnego ze zgadywaniem, a opiera się na statystyce i dyscyplinie. Dlatego doświadczony inwestor nie będzie próbował zgadywać, czy wojna się zakończy, czy też nie, bo nie jest to jego zadanie. Jeżeli odnosi sukcesy na polu inwestycyjnym, to wie, że nie należy ulegać emocjonalnym trendom i trzymać się z daleka od spekulacji. Spekulować można w różny sposób, a odgadywanie przebiegu wojny, jest jednym z nich. Jeżeli chcemy osiągnąć skuteczny efekt, to nie możemy mieszać jednego z drugim. Dlatego wojna jest dla inwestora takim samym czasem jak każdy inny. Nie jest on ani zły, ani dobry tak jak każdy inny moment na rynku.
